Tak było przed - przygotowania

piątek, 13 października 2017
data:post.title
Nadal nie mogę w to uwierzyć. 
Za kilka dni minie 2 miesiące od naszego ślubu i wesela. Jak ten czas szybko płynie! Dzisiaj chciałabym Wam pokazać część zdjęć z tego dnia - przyznam, że oglądam je już setny raz i ani trochę mi się nie nudzą i chciałabym chociaż na chwilę powrócić do tamtych chwil.
Było wzruszająco, wesoło i odrobinę stresująco (a ja głupia myślałam, że mnie stres ominie skoro jesteśmy już po cywilnym!).


Może część z Was powie, że ślub humanistyczny to nie ślub. Może wg. niektórych z Was odstawiliśmy szopkę, bo liczy się tylko ślub kościelny (wiem co piszę - spotkałam się z masą takich stwierdzeń), jednak to był nasz wymarzony dzień. Było inaczej? Z pewnością. Nasi goście mieli okazję po raz pierwszy uczestniczyć w tego typu uroczystości i powiem to głośno - BYLI ZACHWYCENI! Yeahh!

Najpierw chcę zacząć od polecenia naszych wspaniałych podwykonawców. I mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo na prawdę pomogli nam spełnić nasze marzenie ślubne. I kolejność nie gra tutaj żadnej roli - każdy z nich włożył w to serce i ciężką pracę, za co jesteśmy niesamowicie wdzięczni.

Miejsce ceremonii i wesela: Kraina Rumianku
Koordynacja ślubu, wesela oraz oprawa muzyczna przyjęcia: Urban Wedding 
Konferansjer: Kuba Michalski
Celebrant uroczystości zaślubin: Adam Kupaj
Skrzypce podczas ceremonii: Dominika Szeniawska
Fotografia i jeden z filmów (Tak! Będą aż dwa!): Jakub Ossowski Photography (film nakręciła jego cudowna żona Beata) 
Film II: PK Video Studio 
Kwiaty oraz dekoracje: Górecka Marlena
Papateria ślubna: Papel 
Catering: Artur Sokół
Namiot: Stylowe Namioty 
Suknia ślubna oraz welon: Sylwia Reda 
Strój Pana Młodego:Reykjavik District 
Makijaż mój oraz druhen (i jeszcze kilku osób): Ewa Sk
Fryzura moja oraz druhen: Przemysław Mazur Hair
Tort: Cukiernica 
Słodkości: Cheesecake Corner

A ponadto w przygotowaniach bardzo pomagali: rodzice, Kamczi, moje kochane druhny, Jacek, Krzysztof, Marlena która spędziła ze mną wiele wieczorów na skype i omawiała jak co ma wyglądać i wiele wiele innych osób, których nie sposób wymienić :)

Pomyślałam, że podzielę ten post na kilka mniejszych, bo wyszło, że dzisiaj musiałabym wstawić ok 100 zdjęć, co jest zupełnie bez sensu :)
Tak więc czas na krótki opis tego, co się działo tego dnia - przez około pół roku przygotowań ślubnych stres mnie nie dopadł ani razu. Ale oczywiście złapał mnie dzień przed ślubem i trzymał aż do końca trwania ceremonii. Największy dotyczył pogody - zaplanowaliśmy ceremonię w plenerze, więc prognozy przerażały. Deszcz?! Burze po południu?! Tylko nie to! Obudziłam się rano z myślą, że się nie sprawdziły, bo pogoda była piękna, ale o 16:00 wszystko miało się zmienić... Na godzinę przed ceremonią spadł deszcz, a później padało tuż przed 17:00, więc musieliśmy przesunąć rozpoczęcie ceremonii o 10-15 min. Na szczęście nikt nas nie gonił, także jakoś to było. Przyznam się Wam do czegoś - emocji było tak dużo, że płakałam jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości. Michał też się tego dnia trochę stresował, ale to chyba jest normalne :) Ostatecznie ze 150 zaproszonych osób dotarło 84. Niestety niektórzy potwierdzeni nie dojechali, więc było nam trochę przykro (napisanie SMSa w dniu ślubu, że kogoś nie będzie nie jest wcale fajne), ale co zrobić. 
Moje druhny (Ola, Weronika i Pati) w dniu ślubu starały się mnie bardzo uspokajać i robiły wszystko, żebym się nie stresowała, chociaż ich nerwy również sięgały zenitu. Czyż nie wyglądały cudownie??? Drużbanci Michała stanęli na wysokości zadania i byli wsparciem dla Oli, Patrycji i Weroniki i udało im się ubrać praktycznie tak samo!

Poniżej zobaczycie kilkanaście zdjęć jak to było przed - tuż przed całym przedsięwzięciem. Autorem wszystkich fotografii jest wspomniany wyżej Jakub Ossowski, który dla nas przejechał z żoną dosłownie pół Polski :)

W dniu ślubu Michał i jego drużbant Jacek składali bar - wyszło extra!

Z racji tego, że dzieci obecne na weselu były już takimi "starszakami", to postanowiliśmy zrobić im oddzielny stół. Wydaje mi się, że był to lepszy pomysł, niż rozsadzanie ich po całej sali

Na stołach nie było jedzenia - zaserwowany został jedynie pierwszy obiad (uwierzycie, że był wegetariański i każdy się zajadał?!), a reszta przystawek i gorących posiłków była w bufetach. Zamiast tego na środku stołów Marlena ułożyła cudowne bieżniki z żywych kwiatów (paprocie, bluszcz, eukaliptus z dodatkiem białych kwiatów - w szczególności mojej ukochanej eustomy).



Pati i Kamczi dzielnie ustawiały podziękowania dla gości (buteleczki z oliwą z oliwek z octem balsamicznym) oraz winietkę w jednym

Nasz stół był aż na 14 osób, z racji tego, że każdy z naszych świadków miał osobę towarzyszącą

Michał postawił na lniany komplet kamizelka + marynarka. Było upalnie, więc wełna odpadała.

Mieliśmy mały problem ze strefą chill. Z racji tego, że bardzo wielu gości nie przyjechało, w namiocie było pełno miejsca do zaaranżowania. Marlena wpadła na pomysł, aby ze skrzynek na owoce zrobić stolik oraz prowizoryczne kanapy (kocami okryła skrzynki, żeby można było wygodnie usiąść). Dodatkowo kilka dekoracji i gotowe!


Oj walczyłam trochę z muchą taty...

Tak, mamy zupełnie inne obrączki :)

Dziewczyny dzielnie pomagały mi na każdym etapie przygotowań

Pani Sylwia zaprojektowała mi suknię od początku do końca. Jestem jej bardzo wdzięczna, bo na ogół boję się kupować czegoś, co wcześniej nie zostało przeze mnie zmierzone. Ale dzięki jej doświadczeniu, ogromnej wiedzy i umiejętności słuchania co komu się podoba, stworzyła mi idealną suknię :)
Buty na niskim słupku sprawdziły się w 100%. Wygodne i stabilne, a w dodatku na prawdę ładne!



Tuż przed wielkim wyjściem!

Pomagałam jeszcze dziewczynom z ich wiankami

Kochane druhenki!

Zgadniecie co robił Michał? ;)

Razem z tatą ukrywaliśmy się, żeby Michał mnie nie zobaczył zbyt wcześnie


Pogoda była tak niepewna, że Adam bał się, że lunie lada chwila

Marlena specjalnie na moją prośbę zrobiła Michałowi poszetkę z żywych kwiatów - wyszło super!

Jak Wam się podobają zdjęcia? Dzisiaj na tym chciałabym zakończyć pokaz zdjęć. Zastanawiałam się czy cokolwiek tutaj upubliczniać, ale stwierdziłam, że takich zdjęć szkoda nie pokazać.

Stay tuned...


1 komentarz

  1. Przygotowania do ślubu to zdecydowanie najbardziej stresujący moment w życiu. Tyle pracy, tyle spraw trzeba dopiąć na ostatni guzik. Jednak w tym zgiełku warto się zatrzymać i pomyśleć dlaczego to wszystko jest dla nas tak ważne.

    OdpowiedzUsuń